Święta to nie tylko .......... 23-12-2017 - Maminy Galimatias

Maminy Galimatias
Przejdź do treści

Menu główne:

STREFA RODZICA
    

Post, do napisania którego zabierałam się wile, wile, razy. Niby już był ukończony, gotowy do tego, aby zacząć żyć w sieci własnym życiem, aby zmuszał do myślenia i działania. A jednak ciągle w nim czegoś brakowało. Post tak mało świąteczny i pogodny. Bez linków do sklepów spełniających dziecięce i nie tylko dziecięce marzenia.

Zachodzicie pewnie w głowę, dlaczego chcę Wam  zepsuć ten piękny czas jakim jest oczekiwanie na Narodziny Syna Bożego? Czym chcę Wam przyćmić magię Świąt Bożego Narodzenia i co skłoniło mnie do napisania tego postu? Otóż ................ chciałabym uświadomić tym, którzy nie doświadczyli jeszcze tego problemu (i oby trwało to jak najdłużej), że Święta Bożego Narodzenia to nie tylko czas robienia bigosu, lepienia pierogów czy też barszczu z uszkami. To nie tylko czas zdobienia domów i mieszkań świątecznymi dekoracjami i kolorowymi lampkami, choć bardzo cieszą oko i wprawiają nas w świąteczny nastój. To nie tylko czas, kiedy nasze mieszkania otula zapach pieczonych pierniczków a w naszych uszach rozbrzmiewają dźwięki i słowa bożonarodzeniowych kolęd. To nie tylko czas wypatrywania pierwszej gwiazdki i sań Mikołaja ani też czas obdarowywania się prezentami i upominkami. To także czas zadumy, spotkań z bliskimi i uczenie się przeżywania Świąt …................... no właśnie …...... bez tych, których nie ma już wśród nas.

Śmierć przychodzi nagle i niespodziewanie. Czasem też "krąży" wokół nas, jakby sama nie mogła zdecydować się, czy to już teraz jest ten właściwy moment, czy może jeszcze nie. Nie ma to znaczenia, bo nigdy nie będziemy w stanie przygotować się na jej przyjście ani nie będziemy umieli i nie znajdziemy słów, które mogłyby wytłumaczyć i uzasadnić jej nadejście.  

I to jest powód, dla którego zdecydowałam się napisać ten post właśnie tuz przed świętami. Śmierć. To, że przyjdzie jest pewne, natomiast jak w jej obliczu się zachować i co powiedzieć, nie jest już tak oczywiste jak byśmy tego chcieli. W październiku nieproszona dama przyszła i zabrała Maćkowi Dziadka, pozbawiając go tym samym możliwości wspólnego wędkowania i w ogóle robienia wszystkiego tego, co robią dziadkowie ze swymi wnukami. Natomiast nas rodziców, postawiła przed trudnym zadaniem wyjaśnienie dziecku powodów nieobecności Dziadka.
 
Śmierć to niezwykle trudny temat, często zbyt trudny dla nas dorosłych, a tym bardziej dla dziecka. Temat tak trudny, że my – wszystko wiedzący dorośli, nie potrafimy podjąć tego dialogu z najmłodszymi. Boimy się trudnych pytań i często sami tak naprawdę nie wiemy czy w ogól należy inicjować tak trudną rozmowę. Jak ugryźć ten temat? Z której strony go podejść? Jak w ogóle zacząć i jak  skończyć? Czy w ogóle da się rozmawiać z dziećmi na temat śmierci bliskiej osoby? Jeśli tak, to jak to umiejętnie zrobić?

Poniżej postaram się odpowiedzieć na te i inne nurtujące Was pytania.

Przede wszystkim o śmierci rozmawiamy z dziećmi, które interesują się tematem śmierci. Wiem, że nie jest to coś, co my Rodzice chcielibyśmy aby znalazło się w centrum zainteresowania naszych pociech. Ale życie pokazuje, że dzieci zadają najróżniejsze pytania dotykające różnych sfer naszego życia i tego co z jest z nim związane. A temat śmierci i przemijania, bez wątpienia do tych tematów należy. Tak więc, nie narzucajmy im tematu, tylko dlatego, że sytuacja tego „wymaga” a nam dorosłym wydaje się to wskazane. Poczekajmy na ten właściwy moment tj. na inicjatywę ze strony dziecka. Przy czym cały czas należy obserwować naszego rozmówcę i jego reakcję na to, co mówimy, aby wiedzieć czy jest ono gotowe do dialogu. Jak było w przypadku Maćka? Otóż, przyjął do wiadomości, że Dzidka nie ma już wśród nas, że zmarł nagle i niespodziewanie. W związku z tym,  że nie padły z jego strony żadne pytania w związku z zaistniałą sytuacją, uznaliśmy, że  nie będziemy kontynuować tej rozmowy ani też na niego naciskać, tylko dlatego, że nam wydaje się to konieczne czy co gorsza stosowne.  Zwyczajnie odpuściliśmy, choć wiemy, że do tej rozmowy niewątpliwie wrócimy, ale tylko na wyraźny sygnał Maćka i w dogodnym dla niego momencie.
Nie ukrywam, że kamień spadł mi z serca, w związku z takim obrotem sprawy. Zyskaliśmy nieco na czasie i będziemy mogli lepiej przygotować się do tej niełatwej rozmowy. Już wiem, że popełnilibyśmy kilka błędów. Przede wszystkim, powiedzielibyśmy, że Dziadek zmarł we śnie na skutek choroby. I chyba nic gorszego nie moglibyśmy w danym momencie powiedzieć. Zapytacie dlaczego??? Dlatego, że Maciek mógłby się potem bać, że i my zasypiając możemy się już nie obudzić. Z kolei tłumaczenie, że dziadek zmarł bo zachorował – mogłoby się objawić lękiem przed każdą, nawet najmniejszą infekcją. Trzeba wyjaśnić, że tylko bardzo poważne choroby mogą się tak zakończyć. Często śmierć porównuje się do wyjazdu czy dalekiej podróży. I takiego tłumaczenia należy unikać. Dziecko mógłby się potem panicznie bać rozłąki, tego że rodzic nie wróci z pracy czy podroży.

Wiele razy słyszy się, że dziecko jest jeszcze zbyt małe na takie rozmowy, że powinno dorosnąć. Pytanie tylko do czego? Jeżeli sytuacja tego nie wymaga, a dziecko, tak jak to było w przypadku Maćka nie interesuje się śmiercią, to o niej nie rozmawiamy. Jeśli się głębiej zastanowić, to tak naprawdę nie dzieci mają problem z rozmawianiem na temat śmierci, przemijania i na inne ważne i ciężkie tematy. Każdy kto ma dziecko wie jakie pytania padają z ust naszych latorośli. Są to pytania, które czasami wprawiają nas dorosłych w nie małe zakłopotanie i zażenowanie, ale częściej pojawiają się pytania niezwykle błyskotliwe, głębokie i trafiające w sedno. Po prostu, dzieci mówią to co myślą i pytają o to, co je interesuje. To my dorośli mamy problem z tematem śmierci, a mówiąc o niej przekazujemy swój niepokój, lęk i strach czyli negatywne emocje.
Pamiętajmy, że przygotowanie do spraw związanych ze śmiercią dotyczy nie tylko ludzi, ale i zwierząt. Tak samo można rozmawiać o śmiertelności i tak samo należy zachować subtelność i delikatność, gdy pytania dotyczą zwierząt, a zwłaszcza naszych pupili.
    
Wsłuchujmy się w nasze dziecko, nie tylko poprzez słuchanie pytań jakie  nam zadają, ale również poprzez obserwację jego postawy, gestów i innych zachowań.

Czy zatem dzieci powinny uczestniczyć w pogrzebie?

Doskonale wiemy, że obrządki pogrzebowe i ostatnie pożegnanie w naszej kulturze nie należą do do tych, w których powinny uczestniczyć dzieci. I tak było w przypadku naszego Maćka. W związku z tym, że dorośli będąc pod wpływem silnego stresu przeżywają skrajne emocje, począwszy od histerii i opanowania aż po błazenadę tj. traktują pogrzeb jak spotkanie towarzyskie.   
Mając na uwadze powyższe uznaliśmy, że Maciek nie będzie uczestniczył w ceremonii pochówku Dziadka. Stres, smutek i inne skrajne emocje mogłyby źle się na nim odbić a tego byśmy nie chcieli.

A cóż z obecnością dzieci na cmentarzu?

To nie jest kwestia tylko wieku, ale i kultury. Zupełnie inaczej funkcjonuje dziecko wychowane w religijny sposób, a inaczej dziecko niezaznajomione z kościelnymi obrządkami. Inaczej dziecko nadpobudliwe, a inaczej to bardziej dojrzale emocjonalnie.
Zabierając dziecko na cmentarz, musimy pamiętać, że to miejsce szczególne i dlatego też wymaga  szczególnego zachowania.  Wybierając się pierwszy raz z dzieckiem na cmentarz, przed wizytą wyjaśnijmy mu gdzie idziemy i jak należy się tam zachować. Wszak nie jest to huczny plac zabaw czy też lunapark. Na cmentarzu zachowujemy się cicho, nie krzyczymy, nie biegamy i nie bawimy się w chowanego między nagrobkami.
Już od najmłodszych lat należy uczyć dzieci szacunku zarówno do zmarłych jak również do osób odwiedzających swoich bliskich Nic się nie stanie dziecku, jeśli pół godziny będzie siedziało w ciszy i skupieniu.
Zabierając dzieci na groby bliskich, tak to zorganizujmy, żeby wizyta była dostosowana do wieku dziecka. My z Maćkiem możemy spędzić na cmentarzu nieco więcej czasu, chociażby sprzątając groby. Przyniesienie wody, umycie pomnika, zgrabienie liści czy tez podlanie kwiatów i zapalenie zniczy nie sprawia problemów, wszystko to ułatwia oswojenie się z tym miejscem. Wizyta na cmentarzu do również doskonały moment, kiedy możemy opowiedzieć co nieco o zmarłej osobie, która spoczywa w danym miejscu. Po powrocie z cmentarza można pokazać dziecku zdjęcia zmarłego dziadka, czy tez innego członka rodziny, na którego grobie zapaliliśmy znicze.

Wiem, że poruszony przeze mnie problem nie został do końca wyczerpany. Pozostawił i postawił jeszcze wiele ważkich pytań. Nigdy nie znajdziemy na nie jednoznacznej i uniwersalnej odpowiedzi. Ważne natomiast jest to, aby stworzyć przestrzeń, w której zarówno my jak i dziecko, będziemy czuć się swobodnie, mogąc bez skrępowania zadawać pytania i wyrażać swoje obawy.
Uważam, że nie ma nic gorszego niż uciekanie od problemów i ważnych tematów. Zawsze należy być otwartym i szczerym, nazywać trudne emocje i nie unikać ich. Dzieci są świetnymi obserwatorami, więc jakiekolwiek niedomówienia  czy próby zatajenia czegokolwiek zapalają w ich głowach czerwoną lampkę. Widząc trudne emocje, które dorosły próbuje przed nimi ukryć, mogą czuć się zagubione, a nawet winne.

Poniżej prezentuję kilka publikacji, które pomogą Wam, albo bliskim w Waszym otoczeniu, w przeprowadzeniu trudnej rozmowy na temat śmierci.



Jesień liścia Jasia. Opowieść o życiu dla dużych i małych
Leo Buscaglia Wyd. Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne

Pozycja króciutka, ale jakże mądra i bogata w swej treści. Książka w subtelny i delikatny sposób opowiada o śmierci i przemijaniu. Autor nie przeraża czytelnika trudnym tematem umierania i przemijania. Życie, a później śmierć przedstawia za pomocą liści, które wraz ze zmianą pory roku, odrywają się od drzewa, spadając na ziemię i odchodzą w inny, lepszy świat.


Książka do kupienia TUTAJ



    
"Czy Tata płacze" Wyd. FISO

to pisarski debiut Hilde Ringen Kommedal. Napisała tę książkę w oparciu o własne bolesne doświadczenia. W wyniku choroby nowotworowej jej mąż zmarł, a  autorka została sama z dwójką małych dzieci. Wszystkie etapy choroby taty, jego pogarszający się stan, śmierć i pożegnanie, aż w końcu żałoba i pozostająca pustka, zostały opisane w niezwykle prosty i subtelny sposób. Autorka pisze krótkie, proste zdania. Nie ubiera ich w zbędne epitety i przenośnie. Nie ubarwia i nie koloryzuje. Opowiada tak, jak chciałoby dziecko, prosto i zrozumiale.
Dla mnie książka „Czy tata płacze?” to coś więcej niż tylko poradnik mówiący o tym, jak rozmawiać z dziećmi o chorobie i śmierci najbliższych.  To opowieść o tym, jak rozmawiać z dzieckiem w ogóle, jak mówić aby chciało z nami rozmawiać o swoich  uczuciach i emocjach, jak  pozwalać mu przeżywać targające nim emocje aż w końcu ….......... jak je kochać.



    
"Chusta babci" Åsa Lind Wyd. Zakamarki

Książka w sam raz dla nieco starszych dzieci, młodzieży a nawet dorosłych. Piękna i krótka opowieść o przyjaźni, próbie zrozumienia tego, co dzieje się dokoła nas, pożegnaniu i szukaniu miejsca, gdzie w ciszy i spokoju można zrozumieć „niezrozumiałe”.

Książka do kupienia TUTAJ


Żegnaj, panie Muffinie! Ulf Nilsson, Anna-Clara Tidholm
Wyd. EneDueRabe


Historia opowiedziana z perspektywy bardzo starej świnki morskiej, która w pewnym momencie, pod wpływem pewnych zdarzeń wspomina całe swoje życie.  I choć życie świnki morskiej nie jest długie, za to mnóstwo w nim przytulania, pysznego jedzenia, niespodzianek oraz miłych wspomnień o rodzinie.

Żegnaj Panie Muffinie!” to łagodnie opowiedziana historia o życiu , starości, odchodzeniu i przemijaniu. Smierć przedstawiona jest jako natruralna część życia każdej żywej istoty i pozwala rozpocząć dialog z dzieckiem na jeden z najtrudniejszych tematów czyli …..... śmierć.

Szkoda tylko, że ilustracje są …....... takie, jakie są ;(

Książka do kupienia TUTAJ

   Powyższy wpis, podobnie jak pozostałe, powstał pod osłoną nocy, także ................ nie powiem, napracowałam się przy nim. Jeśli  podobał Ci się, czy też okazał się przydatny, napisz mi o tym, polub, zostaw ślad w postaci komentarza. To dla mnie miłe, ważne i niezwykle motywujące.
           Jeśli uważasz, że jeszcze komuś może okazać się pomocny, nie wstydź
się – puść go dalej w eter.  
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego