Co daja dziecku kontakty z dziadkami? - Maminy Galimatias

Maminy Galimatias
Przejdź do treści

Menu główne:

STREFA RODZICA
    

Z napisaniem poniższego tekstu nosiłam się już od dłuższego czasu i równie długo go pisałam. Miałam zarys, wiedziałam co chcę napisać a mimo wszystko co i rusz coś zmieniałam, coś dopisywałam żeby za moment to usunąć. Chciałam napisać to tak, żeby nikogo nie urazić (choć wpis ten powstał dlatego, że JA czuję się urażona) ale też żeby otworzyć szerzej oczy na ten, moim zdaniem, palący  "problem".  
ODWAŻYŁAM się w końcu napisać ten tekst dlatego, że Maciek ma tak rzadki kontakt ze swoimi dziadkami. Nie mówię tu wcale o tym, ze jego dziadkowie mieszkają na drugim końcu globu. Ooooooo nie!!!! Można powiedzieć, że mieszkają tuż za miedzą, bo czym że jest odległość od nich mierzona w 32 km. ?  Widzimy się, odwiedzamy ich a mimo wszystko nie jest to taki kontakt o jakim byśmy marzyli. I nie mówię tu o naszych  marzeniach – Rodziców, ale marzeniach sześcioletniego chłopca.  Jeździmy do dziadków ale nie jest to czas, kiedy Maciek spędza go wyłącznie z nimi. Nie chodzą na wspólne spacery, na działeczkę pozbierać truskawki tudzież inne plony. Nie chodzą do lasu, nie spędzają wspólnych wieczorów na pieczeniu ciasteczek, przeglądaniu rodzinnych kronik czy też wysłuchiwaniu opowieści o tym jak mam/tata byli mali albo jaki był dziadek, który zmarł na długo przed narodzeniem wnuka i znany jest tylko z odwiedzin na cmentarzu. Maciek nigdy nie poszedł z babcią do kościoła, choć odgrywa on nie małą rolę w jej życiu. I choć sami nie uczęszczamy na niedzielne msze to nigdy nie zabranialiśmy tego naszemu dziecku. Zawsze było i jest coś, co stoi na przeszkodzie żeby z nim pójść. A to za mały, a to będzie biegać i tym samym rozpraszać innych (choć są przecież msze dla dzieci), a to za duży  i będzie się nudzić. Ale najlepszy jest tekst..... „Jagoda z ciocią Marysią chodzi do kościoła, odmawia różaniec i śpiewa pieśni kościelne”(dla wyjaśnienia dodam tylko, że Marysia  to babcia a Jagoda to jej wnuczka).  Chcę żeby mój  wnuk chodził do kościoła, byle nie ze mną. Cóż za obłuda i hipokryzja.  

Artykuły, które udało mi się przeczytać na temat kontaktów dzieci z dziadkami, napisane zostały w tym samym tonie. Czytając je miałam wrażenie, że ich adresatami są młodzi rodzice, gdzie to właśnie oni nie pielęgnują czy też  nie zabiegają o te kontakty. Że to oni  w tym całym pędzie, wyścigu szczurów, robieniu kariery (albo raczej utrzymaniu się na powierzchni), dążeniu do tego żeby mieć a nie być, zapominają o tym co jest ważne.  A mianowicie o rodzinie, o dziadkach i celebrowaniu wspólnie spędzanych chwil.  
A co jeśli jest zupełnie inaczej? Jeśli to dziadkowie, chwile spędzane z wnukami traktują, może nie jako zło konieczne, ale jako "coś nie w porę", coś przy okazji” ??? Nie chciałabym żebyście mnie źle zrozumieli, bo nie mówię tu o bezdusznych dziadkach, ale o tych którzy …....... sama nie wiem jak ich ich mam określić.  
Jako że sama posiadam trójkę rodzeństwa, z czego dwójka mieszka w tym samym małym mieście co moja mama (wielkość miasta ma tu ogromne znaczenia i nie przypadkowo została tu wspomniana), z problemem tym stykam się aż nazbyt często.  Wspomniane rodzeństwo ma dwójkę i więcej potomstwa, wszystko to sprawia, że jakby ........ chęci na spędzenie czasu z kolejnym wnukiem (mam tu na myśli mojego Dziedzica) siłą rzeczy bliskie są zeru. Już od pierwszych dni życia naszego syna wiedzieliśmy, że musimy radzić sobie sami. Z pewnym rozrzewnieniem i żalem czytałam artykuły, radzące młodym mamom/rodziocom aby nie odrzucali pomocy dziadków. Aby nie negowali ich na każdym kroku, aby nie tratowali ich jak intruzów, tylko aby czerpali pełnymi garściami, słuchali ich rad i korzystali z każdej nadarzającej się okazji, kiedy to dziadkowie chcą zając się wnukiem. Cóż. Nas nachalność ze strony dziadków nigdy nie spotkała.
Wiedzieliśmy i nadal wiemy, że z różnych względów nie możemy liczyć na ich pomoc. U nas choroba Maćka automatycznie oznacza nieobecność w pracy. Wizyty u fryzjera czy też u dentysty nierzadko odbywały się w towarzystwie młodego. II zmiana w pracy??!! Żaden problem. Szybki trucht do przedszkola, kilka słów wypowiadanych błagalnym tonem typu” Maaaaaaciuś, proszę Cię, szybciej się ubieraj bo muszę wracać do pracy”. Półtorej godziny nerwowej pracy w towarzystwie gadatliwego młodzieńca, który pomimo tego że jest baaaardzo grzeczny jest również mocno absorbujący. Czas wakacji, prócz nędznych dwóch tygodni urlopu starych, spędzony w przedszkolu.  Wypad do kina, na film a nie bajkę czy też sobotnie spotkanie z przyjaciółmi to dla nas szczyt marzeń. 2190 dni życia młodego i jedno sobotnie wyjście „staruszków” na parapetówkę. A i tak nie obyło się bez małych rozczarowań. Ale nie to mnie boli. Boli mnie smutek jaki widzę w oczach mojego dziecka, na wieść że babcia nie  przyjedzie, że babcia nie wpadnie zobaczyć nowego lego, że się nie pobawi się, że nie porozmawia. Nawet tak uroczysty dzień, jakim były urodziny przegrał z ofertą galerii. Serce krwawi.

Wszystko to sprawiło, że zaczęłam zastanawiać się, czy kontakt dziecka z dziadkami w ogóle jest potrzebny i czy wnosi on w życie młodego człowieka to "coś". Czy warto jest starać się podtrzymywać owe kontakty i o nie zabiegać ? Otóż WAŻNE są i POTRZEBNE. I to bardzo. Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego wpisu, nie tylko my- Rodzice będziemy tak uważać.  
A dlaczego? Dlatego, że kontakty z dziadkami dają dzieciom bardzo wiele. Dziadkowie kochają bezwarunkowo. Nie ulega wątpliwości, że Rodzice kochają swoje dzieci, ale nie możemy zapominać, że również je wychowują. Dziadkowie natomiast, mogą je tylko kochać i po prostu, tak zwyczajnie cieszyć się nimi i z ich dorastania. Zachwycają się i rozpływają nad każdym „dziełem sztuki”, oskarową rolą w przedszkolnym czy szkolnym przedstawieniu, każdym wypowiedzianym słowem i podchodzą do tego bezkrytycznie. Nie widzą małych wybryków, w magiczny sposób odganiają dziecięce smutki i niepokoje. Dziadkowie mają czas dla dziecka Jeśli Dziadkowie nie pracują zawodowo, mogą poświęcić wnukom więcej czasu i chętniej to robią. Nie od dziś wiadomo, że u babuni czas jakby płynie wolniej. Zawsze znajdzie się chwila na wspólny spacer, zabawę czy też walkę na poduszki.

Ok. A czym jeszcze poza swoim czasem, uwagą i bezgraniczną miłością mogą obdarować swoich wnuków dziadkowie? Otóż dziadkowie dają bezcenny przekaz międzypokoleniowy.  
Przekazują rodzinne tradycje i wiedzę gromadzoną przez całe swoje życie, opowiadają historie z czasów swojej młodości, historię rodziny, kraju  (z rozrzewnieniem myślę o swoim zmarłym tacie, którego pasją min. była szeroko pojęta historia i geografia). To właśnie od nich, dzieci mogą dowiedzieć się znacznie więcej niż ze szkolnych podręczników. Mają dużo rozmaitych doświadczeń, mają również swoje większe lub mniejsze hobby, a takie wspólne odkrywanie przeszłości i poznawanie tajemnic o dziadkach jest dla dziecka fascynującą przygodą.

Ręka w górę, kto zbierał latem porzeczki, truskawki czy też pielił grządki w ogródku babci?! Te i inne „mniej udane” drobne uczynki takie jak obfite podlewanie babcinych rabat kształtują wrażliwość dziecka i sprawiają, że czują się one ważne i potrzebne i dzięki temu zaczną dostrzegać potrzeby innych. Tylko czekać, gdy podczas sobotniego walca z mopem usłyszysz od swojej pociechy: „Mogę Ci w czymś pomóc?”

Żeby nie było, korzyści płynące z układu dzieci – dziadkowi są obopólne. Bo nie tylko te mniejsze czy większe dzieci zyskują, ale także i seniorzy. Zyskują poczucie, że są kochani i potrzebni. Dziecięcy uśmiech, szczery śmiech i pozytywne emocje jakie rodzą się podczas kontaktu z ukochanym wnukiem.  

Rodzice, korzystajcie z pomocy, ale jej nie nadużywajcie. Dziadkowie, spieszcie się BYĆ z wnukami, a nie tylko obok nich, bo dzieci taaaaaak szybko dorastają a czasu niestety nie da się cofnąć. Nie „uciekajcie” od swoich wnuków, bo kiedyś one uciekną od Was.  Zamiast „paru złotych”  na kolejną zabawkę podarujcie im swój czas, bo jest on cenniejszy niż złoto.  

   Powyższy wpis, podobnie jak pozostałe, powstał pod osłoną nocy, także ................ nie powiem, napracowałam się przy nim. Jeśli  podobał Ci się, czy też okazał się przydatny, napisz mi o tym, polub, zostaw ślad w postaci komentarza. To dla mnie miłe, ważne i niezwykle motywujące.
           Jeśli uważasz, że jeszcze komuś może okazać się pomocny, nie wstydź
się – puść go dalej w eter.  
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego