Europejska Noc Naukowców 30-09-2017 - Maminy Galimatias

Maminy Galimatias
Przejdź do treści

Menu główne:

BAWIMY SIĘ I UCZYMY
    

W dniu 29 września b.r. odbyła się w Olsztynie Europejska Noc Naukowców. Wykłady i zajęcia były prowadzone w trzech lokalizacjach tj. na ulicy Bydgoskiej, w Centrum oraz w Kortowie. W tym roku i ja miałam przyjemność zobaczyć co i jak . Chciałabym móc powiedzieć, że mieliśmy przyjemność uczestniczyć w wielu wykładach i zajęciach zorganizowanych w ramach nocy naukowców, ale aż tak dobrze to nie było. Niestety, nim skończyliśmy pracę i odebraliśmy młodego z przedszkola, nim przebiliśmy się przez Olsztyn była godz. 17:00 a duża część najciekawszych wykładów, zajęć i pokazów odbywała się w godzinach, w których pięliśmy się po szczeblach kariery zawodowej (hahahahaha).  
Nie będę ani przedstawiać, ani opisywać wszystkich zajęć, bo to trwałoby zbyt długo, skupię się jedynie na tych, na których mieliśmy okazję być. Poza tym, z ofertą tegorocznych zajęć możecie zapoznać się TUTUAJ

No właśnie, oferta była bardzo bogata i różnorodna i została skierowana do bardzo szerokiego grona odbiorców. Na niektóre zajęcia i warsztaty wstęp był wolny a wiek nie stanowił ograniczeń, na inne zaś trzeba było się zapisywać, jeszcze inne skierowane były do grup zorganizowanych np. uczniów i przedszkolaków. Wiemy jedno, w przyszłym roku lepiej zaplanujemy sobie taki dzień. A bez wątpienia zaczniemy od wzięcia dnia wolnego, dokładnego zapoznania się z ofertą warsztatów, zapisania się na nie oraz, może wydać się to dziwne i śmieszne, z poznaniem planu kompleksu budynków. W tym roku troszkę błądziliśmy po licznych korytarzach szkoły, przez co straciliśmy mnóstwo cennego czasu ;(

A teraz trochę konkretów, żeby nie było że bajki piszę.  

Już przed budynkiem przywitały nas szeroko uśmiechnięte panie, wręczając nam plan zajć Europejskiej Nocy Naukowców. Fajne było również to, że każdy kto wypełnił krótką anonimową ankietę dostawał worek z logo Europejskiej Nocy Naukowców (worek ze zdjęcia). Naszym zdaniem Świetny. W ubiegłym roku zaś rozdawane były butelki – też super sprawa ;)
No, ale nie dla fatów wybraliśmy się tam.

Pierwsze swe kroki skierowaliśmy do namiotu gdzie odbywały się warsztaty pt. Co szkiełko widziało? Warsztaty miały na celu zapoznanie ich uczestników z podwodnym światem, pod kątem obserwacji żyjącego w niem zooplanktonu. Jak czytamy w krótkim opisie, zajęcia miały na celu przedstawienie roli zooplanktonu w ekosystemie wodnym jako składnika sieci troficznej, a następnie samodzielne przygotowanie przez uczestników preparatów mikroskopowych i próba identyfikacji gatunków z wykorzystaniem systemu do analizy obrazu. A mówiąc po ludzku ….... dowiedzieliśmy się, co żyje w naszych jeziorach, jaka pełni rolę w ekosystemie wodnym a przede wszystkim jak wyglądają te „farfocle” unoszące się w wodzie. Próbka, którą mieliśmy okazję oglądać zawierała martwe osobniki takie jak wrotki, wioślarki i widłonogi. Jak poinformowała nas wykładowczyni, żywe organizmy ze względu na swoją dużą ruchliwość nie są odpowiednim materiałem do obserwacji przez dzieci. Co ciekawe, zooplankton pozwala określić stopień zanieczyszczenia wody.  
    
Nie wiem czy pamiętasz jeden z moich wpisów na blogu dot. mikroskopu ? Jeśli zdążyłaś już zapomnieć to zapraszam TUTAJ. Byliśmy mile zaskoczeni tym, że Maciek chętnie zabrał się za przygotowanie próbki i równie chętnie oglądał ją pod mikroskopem. Czyli ….... jest duża szansa, że mikroskopy, które nabyliśmy, nie zostaną pokryte grubą warstwą kurzu.  
    
Kolejne kroki skierowaliśmy w stronę dużego zbiornika wodnego, w którym pływały sporych rozmiarów jesiotry hodowlane. Mogliśmy je dotknąć oraz dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy na ich temat. Gdzie żyją, jak są hodowane i jak pozyskuj się z nich ikrę. Dużym zaskoczeniem dla nas był fakt, że niektóre gatunki tych ryb mogą osiągać aż 6 metrów długości i ważyć tyle co samochód. WOW !!!!
Obok basenu z jesiotrami, mogliśmy podziwiać raki. I tu, podobnie jak przy jesiotrach można było dotknąć żywych okazów. A ci, których obleciał strach, mogli podziwiać je z bezpiecznej odległości, bowiem ich opiekun prezentował je w całej okazałości.  



Kolejne warsztaty, do których Maciek mknął jak na skrzydłach, dotyczyły bakterii. W ubiegłym roku zajęcia te okazały się być tymi, które młodego wprawiły w ogromny zachwyt. Opowiadał mi o nich jeszcze bardzo, bardzo długo a w tym roku i ja dostąpiłam zaszczytu wykonania swoich własnych bakterii. I tutaj nie zabrakło pasji podczas opowiadania o bakteriach i ich roli w pokarmach i naszych organizmach. Z ust młodzieży padło wiele ciekawych i zaskakujących pytań, na temat bakterii. Jaką rolę odgrywają one w naszym codziennym życiu? Czy możemy żyć bez bakterii? Czy występują one w pokarmach? Jeśli tak, to po co?  I tak dzieci poznały i same wykonały z wielu kolorowych akcesoriów bakterie takie jak:  
- Ciepłoplubek i Jogurcinek czyli Streptococcus thermophilus i Lactobacillus bulgaricus
- Bolibrzuszek (Salmonella typhimurium)
- Drożdżuś (Saccharomyces cerevisiae)
- Wkręcik (Borrelia burgdorferi)
- Krostek (Staphylococcus aureus)



    
Dlaczego bańki mydlane są kolorowe? Trafiliśmy tutaj trochę przez przypadek. Warsztaty skierowane były do starszych odbiorców bo do gimnazjalistów, licealistów i dorosłej młodzieży (czyli my starzy łapaliśmy się) a prowadzący je wyjaśniali dlaczego bańki mydlane są kolorowe i co to ma wspólnego z ich grubością. Jak można zmierzyć ich grubość oraz grubość różnych wybranych warstw polimerowych a także do czego służy profilometr optyczny. Trudne i chyba dość zawiłe. Prawda? Przynajmniej jak dla mnie. Ale dla kogoś innego, może okazać się to niezwykle fascynujące i ciekawe, także .......... warto pójść i samemu się przekonać.

Niezwykle ciekawe okazały się być zajęcia ceramiczne i tkackie, prowadzone przez pasjonatów z Muzeum Kultury Ludowej w Węgorzewie. Maćka bardzo zainteresowało krosno oraz sposób w jaki powstają tkaniny. Dzielnie walczył z opanowaniem trudnej, ale niezwykle ciekawej sztuki tkactwa. Zajęcia ceramiczne mniej go interesowały, ale to pewnie dlatego, że w przedszkolu uczęszcza na tego typu zajęcia (z których jest bardzo zadowolony), natomiast z krosnem nie miał jeszcze dzieciak styczności.
Po więcej zapraszam Was na TUTAJ

Łazik marsjański coś, co po bakteriach najbardziej zainteresowało Maćka. Na jego widok oczy niemal wyskoczyły mu z orbit. Cierpliwie czekał w kolejce, aby choć przez chwilę móc nim sterować. Fajnie rozmawiało się z tym młodym człowiekiem, programistą tego cudu techniki, które w tym roku, na zawodach University Rover Challenge zorganizowanych w Stanach Zjednoczonych zajęło 3 miejsce na świecie !!!! Prawda, że robi wrażenie ;) łazik potrafi poruszać się w trudnym terenie, podnosić lekkie przedmioty oraz poruszać się automatycznie. Szkoda, że na potrzeby pokazu nie został stworzony trudny marsjański teren. Cóż, może w przyszłym roku ?



Szkoda, że chłodny wrześniowy wieczór nie pozwalał w pełni cieszyć się atrakcjami przygotowanymi na świeżym powietrzu. Za to pasja i zaangazowanie wykładowców włożone w prowadzone zajęcia i warsztaty rekompensuje wszelkie niedogodności.




Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego