Kalendarz Adwentowy - 21-11-2017 - Maminy Galimatias

Maminy Galimatias
Przejdź do treści

Menu główne:

DIY

Jeśli trzeźwo zerkniecie na karty kalendarza, to zorientujecie się, że grudzień jest tuż, tuż. Niemal czai się za rogiem. A jeśli macie dzieci, to wiecie, że prócz prezentów bożonarodzeniowych warto pomyśleć o czymś, co już z pierwszym dniem grudnia wprawi ich w ogromny zachwyt i sprawi równie wielką frajdę. Mogą być ozdobne i wykonane "na bogato". Mogą być w wersji minimalistycznej, wykonane z papieru, filcu tudzież innych przydasie, które macie akurat pod ręką. W środku zaś cukierki, żelki, karneciki, bileciki, ludziki i inne drobne przyjemności.  
Wy zapytanie .............. ale o co chodzi?
Ja zaś odpowiem, że ...................... o kalendarz adwentowy chodzi ;)

Nie bez kozery użyłam sformułowania "macie pod ręką", bo uważam, że wykonanie czegokolwiek własnymi rękoma z bibeltów skrzętnie zbieranych i chowanych w zakamarkach ciasnej izby, sprawi podwójną radość, bo cieszyć będzie zarówno Wasze pociechy jak i Was samych. I wcale nie jest to takie trudne jak Wam się wydaje. Czasu jest coraz mniej, dlatego pędzę Wam  z pomocą i wskazówką, jak niskim kosztem wykonać kalendarz adwentowy. Także zakasujcie rękawy i bierzcie się do pracy.

My swój kalendarz adwentowy, albo raczej jego podstawę tj. choinkę, wykonaliśmy dawno, dawno temu. I nie mam tu na myśli kilku miesięcy wstecz, ale lata świetlne temu. W grudniu 2001 r. kupiliśmy swoje pierwsze mieszkanie. Mieszkanie do remontu i jak się pewnie domyślacie nie było ani miejsca na choinkę ani nawet czasu aby o niej pomyśleć i tchnąć w to gruzowisko atmosferę Świąt Bożego Narodzenia.  Pomysł przyszedł nagle. Z płyty kartonowo-gipsowej wycięliśmy coś na kształ choinki a z gazet i ulotek oraz przy użyciu flamastrów które mieliśmy pod ręką "wykonaliśmy" ozdoby choinkowe (choć akurat użycie w tym konkretnym przypadku słowa "ozdoby" niewiele z nimi ma wspólnego).  Koniec końców choinka dostarczyła nam mnóstwo śmiechu i została z nami po dziś dzień.  
Tak, tak,przetrwała z nami wiele długich lat. Przetrwała przeprowadzkę (przecież nie mogliśmy rozstać się z nią z tak błahego powodu jakim była zmiana mieszkania), była z nami, choć skryta w mrokach piwnicy, właśnie po to, aby po latach wywołać na twarzy naszego dziedzica szeroki i szczery uśmiech.  
    
Po raz pierwszy użyliśmy jej w ubiegłym roku właśnie jak kalendarza adwentowego. Wówczas mieliśmy pod ręką farbę w kolorze czarnym. Dlaczego???? Sama nie wiem??? Aaaaaaaaaa już pamiętam. Maciek malował nią dynię na konkurs Halloweenowy zorganizowany w przedszkolu

Ok., a teraz słowo o „ozdobach” choinkowych.  
Drobiazgi takie jak: słodycze, małe ludziki, książka (obowiązkowo), pierdząca poduszka (chyba domyślacie się jaka to była radość), karneciki z zaproszeniem na łyżwy, wyprawę do parku w celu dokarmiania ptaków, czy też lody w środku zimy umieściliśmy w małych pudełeczkach po żarówkach albo rolkach po papierze toaletowym (każdy kto ma dzieci, posiada również rolki po papierze).  Wszystko to zapakowaliśmy w kolorwy świąteczny papier i przykleiliśmy do choinki taśmą dwustronną (uwaga – mega mocno trzyma).
Moja rada, jeśli planujesz zaprosić dziecię swe np. na łyży lub do lasu, karneciki umieść w taki sposób, aby móc łatwo zamienić je miejscami. Bo co z tego, że zaprosicie swego małego elfa na łyżwy, jeśli Pani Zima nie będzie współpracować i zamiast sypnąć śniegiem chluśnie deszczem?  

    
Noooooooooooooooooo tak było u nas w ubiegłym roku. W tym zaś będzie podobnie. Z tą różnicą, że choinka będzie w kolorze szarym i w wersji minimalistycznej (i znów w tym celeu użylismy farby, która została nam po ceremonii odświeżania mieszkania) . Drobne upominki umieścimy w papierowych woreczkach adwentowych kupionych za niebotyczną kwotę 8 zł. w sklepie Flying Tiger

P.S.
Pierwsze zdjęcie przedstawia choinkę z roku 2001 wraz ze swymi bajecznie kolorowymi ozdbami i mnóstwem świtełek choinkowych ;)


 

Rok 2016 i metamorfoza zwykłej choinki w kalendarz adwentowy. Początkowo na twarzy badanego obiektu można było zaobserwować zmieszanie, dezorientację i niedowierzanie na widok tego, co bladym świtem ukazało się jego zaspanym jeszcze oczom.  Wiadomo, począki bywają trudne i stresujące, ale początkowe onieśmilenie i zakłopotanie (czy aby mogę tego dotknąć i czy aby owo coś adresowane jest do mnie???? ) szybko ustąpiło miejsca zachwytowi i ogólnie pojętej dziecięcej radości.



I nastał rok 2017 r. a wraz z nim długo oczekiwana odłsona nowego, lepszego kalendarza adwentowego.
 

Jeśli macie wątpliwości, czy warto przyzwyczajać dzieci do kalendarzy adwentowych, to zawsze one będę, nie tylko w przypadku kalendarzy ale również prezentów do tzw. buta czy bożonarodzeniowych. Ważne jest to, żeby dziecko wiedziało a przede wszystkim czuło, że o nim myślimy. Wykonując samodzielnie kalendarz robiliśmy go właśnie z myślą o nim. A zawartość poszczególnych torebek niech będzie symboliczna. Nasz Dziedzic cieszył się z każdego drobiazgu, nawet z lizaka czy czekoladowego jajka, tym bardziej że słodycze je tylko w sobotę ;)

Naszym zdaniem - WARTO i gorąco Wam polecam taką forme zabawy i spędzenia wspólnie czasu ;)


   Powyższy wpis, podobnie jak pozostałe, powstał pod osłoną nocy, także ................ nie powiem, napracowałam się przy nim. Jeśli  podobał Ci się, czy też okazał się przydatny, napisz mi o tym, polub, zostaw ślad w postaci komentarza. To dla mnie miłe, ważne i niezwykle motywujące.
           Jeśli uważasz, że jeszcze komuś może okazać się pomocny, nie wstydź
się – puść go dalej w eter.  
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego