Nowości w dziecięcej biblioteczce cz. 7 cała -11.03.2017 - Maminy Galimatias

Maminy Galimatias
Przejdź do treści

Menu główne:

książki

Kochani, tytułem wstępu chciałabym powiedzieć jedno. Poniżej przedstawiam Wam książki, które absolutnie, totalnie zawładnęły nami. Wałkujemy je od świtu do nocy, robiąc sobie niewielkie przerwy, tylko na wykonanie rzeczy priorytetowych takich chociażby jak strój na konkurs recytatorski, tudzież wariację na temat pisanki wielkanocnej. Chorowanie ma również swoje dobre strony. Do takich niewątpliwie należą możliwość wspólnego spędzenia czasu, z którego brutalnie jesteśmy okradani przez codzienne obowiązki, nadrabianie zaległości w literaturze (ale tylko tej dziecięcej bo na "dorosłą" dalej brakuje czasu), wykonywanie uwielbianych przez nas różnorakich prac manualnych i wiele, wiele innych cośków.
A wracając do naszych propozycji książkowych, z pewnością nie będziecie czuć się zawiedzeni.

Na pierwszy ogień idzie książka, co do której bardzo, ale to bardzo się myliłam.


"Słoń, który wysiedział jajko" Dr Seuss Wyd. Media Rodzina


Książkę zamówiłam w ciemno. Przyszła i pierwsze co pomyślałam po przeczytaniu kilku pierwszych wersów to ups ;( No cóż, nie wszystkie książki są hitami. Jakoś nie przepadam za książkami pisanymi wierszem i dziwnym rymem, dlatego swój wieczorek zapoznawczy ze "Słoniem, który wysiedział jajko" zakończyłam zaraz po przeczytaniu pierwszego akapitu. Schowałam ją głęboko w czeluściach swej szafy i na jakiś czas zapomniałam o niej. Leżała tak sobie i leżała do czasu, aż postanowiłam dać jej drugą szansę (a może raczej sobie ?)
Nawet nie wiecie jak szybko zmieniłam o niej zdanie. Jako że Maciek bardzo entuzjastycznie podchodzi do każdej propozycji książkowej, również w tym przypadku nie mogło być inaczej. Mogę powiedzieć, że zaraził mnie swym entuzjazmem do niej. Czytałam ją i oboje śmialiśmy się do samego jej końca. I choć książka nie zmieniła mojego podejścia do książek pisanych wierszem i rymem, to tę zdecydowanie POLECAM.

Ok. A teraz kilka słów o samej książce. Opowiada ona historię pewnego dobrodusznego słonia o imieniu Konstanty, który słynie z tego, że nikomu niczego nie potrafi odmówić. Fakt ten, wykorzystuje ptak Podpuszczajka, który znudzony wysiadywaniem swego jajka, "przekonuje" słonia do przejęcia opieki nad jajkiem. A co z Podpuszczajką? W końcu zwolniona od odpowiedzialności za swe jajko wyrusza na, jej zdaniem, zasłużony urlop.
Książka w całej swej okazałości i rozciągłości jest świetna, fenomenalna i w ogóle WOW.  
Piękne w swej prostocie. Nie znajdziecie tu wszystkich kolorów tęczy a jedynie czerń, biel i dwa, ciut bardzie wyraziste kolory, a mianowicie zieleń i czerwień.
Morał??? Jest i morał.  Książka porusza temat odpowiedzialności za swoje czyny. Pokazuje, że dobro, które komuś uczyniliśmy, z reguły wyśmiewane i wykpiwane, wcześniej czy później wróci do nas. Temat odpowiedzialności tyczy się również danego słowa. Mimo mało sprzyjających warunków nasz bohater Konstanty do samego końca pozostał wierny swoim postanowieniom i danemu słowu.
Na koniec mała ciekawostka …..... mówi Wam coś „Horton słyszy Ktosia” ? To zdecydowanie jednej z najbardziej rozpoznawalnych opowieści dr. Seussa autora prezentowanej książki.  Wszystko za sprawą udanego filmu o tym samym tytule, który trafił na ekrany naszych kin dawno, dawno temu. Jednakże sympatyczny bohater w twórczości autora pojawił się już wcześniej bo …………właśnie w prezentowanej przeze mnie książeczce „Słoń, który wysiedział jajko”

Książka do kupienia TUTAJ



"Maskarada" Lotta Olsson, Maria Nilsson Thore wyd. Zakamarki

Książka, którą wygrałam w konkursie organizowanym przez Strefę Psotnika czyli .......... naj, naj, najlepszy blog o książkach dla dzieci i młodzieży. Systematycznie śledzę ich poczynania nie tylko te książkowe, ale i wywiady, zdjęcia i liczne konkursy. I Was z całego serca zachęcam do ich odwiedzenia bo robią kawał dobrej roboty !!!!


Głównymi bohaterami książki jest Mrówkojad i jego przyjaciółka Orzesznica, a problem z jakim przyszło im się zmierzyć to ……………. kłamstwo. Temat niezwykle trudny do wytłumaczenia dziecku, ale jeśli za sojusznika mamy takie cudeńka wydawnicze, problem wydaje się być załatwiony.
 
Książka w bardzo fajny sposób pokazuje, że kłamstwo kłamstwu nie jest równe. I choć kłamstwa nie pochwalam to nie jestem do końca przekonana, czy w ogóle umiemy bez niego żyć ? Nooo ale pytanie to, pozostawię bez odpowiedzi.
 
A o co chodzi w „Maskaradzie”?? Otóż przyjaciele zostają zaproszeni na bal przebierańców do zaprzyjaźnionego jeżozwierza. Mrówkojad jest wielce podjarany wizją przedniej zabawy, natomiast orzesznica wręcz przeciwnie. Perspektywa spędzenia wieczoru w towarzystwie przebierańców nie wzbudza w niej takiego entuzjazmu co w mrówkojadzie. Na nic zdaja się namowy mrówkojada, przyjaciółka postanawia zostać w domu. Tylko ……? No właśnie? Jak powiedzieć o tym jeżozwierzowi w taki sposób aby go nie urazić?
 
Nasza bohaterka nosi się z zamiarem okłamania gospodarza przyjęcia, twierdząc że będzie to niewinne, małe kłamstewko. Uważa bowiem, że nikomu nie wyrządzi nim żadnej krzywdy i swój występek nazywa „białym kłamstwem”. Czy ma racje ??
 
Autorka pokazuje czytelnikowi, że otaczający nas świat nie jest ani biały, ani czarny. Jest pełen szarości jak również kolorów tęczy.  I taką samą gamę kolorystyczna przybierają kłamstwa. Tylko od nas i naszej decyzji zależy jaką barwę przybiorą.
 
Nie można zapomnieć o mrówkojadzie, który idealnie sprawdza się w roli głosu rozsądku swej przyjaciółki. Co prawda staje po jej stronie, ale koniec końców przekonuje ją, że maskarady wcale nie są takie złe. Jedyne co wystarczy żeby je polubić, to właściwe podejście do nich.

Książka do kupienia TUTAJ

 


 
Książka, którą miałam opisać już dawno. W czasie, gdy w naszym kraju za sprawą, nie boje się tu użyć dosadnego stwierdzenia, głupiej i podyktowanej chęcią zysków decyzji ówczesnego ministra ochrony środowiska pana szyszki (nazwisko celowo napisane małymi literami, z powodu mojego braku szacunku do owej osoby), zaczęto masowo wycinać ogromne połacie wszelkiego rodzaju drzewostanu. Żeby się nie nakręcać, bo mogę napisać dużo, używając do tego mało eleganckiego i wysublimowanego słownictwa, od razu przejdę do prezentacji.
 
 
„Dziwolągi” Cristóbal león, Cristina Sitja Rubio Wyd. Dwie Siostry
 

Książka niezwykle poruszająca, mądra, operująca głównie obrazem, który nie pozostawia złudzeń i żadnych niedomówień. Zanim przystąpiłam do jej przeczytania, wspólnie z Maćkiem najpierw ją obejrzeliśmy. I wiecie co? Można wcale jej nie czytać. Wystarczy spojrzeć na mocne i zdecydowane w swej prostocie rysunki. One mówią wszystko !!!
Dziwolągi to historia opowiedziana przez leśne zwierzęta, które pewnego dnia, wróciwszy do swych domów stwierdziły, że te ZNIKNĘŁY. Po lesie nie pozostało nic innego, tylko samotnie sterczące pnie. Dramatyczna sytuacja w jakiej się znalazły zjednoczyła je w we wspólnej walce o odzyskanie domu jakim jest las. Sprawdźcie sami czy im się udało.
Książka wielkiego formatu z równie wielkim przekazem. POLECAM ją każdemu, bez względu na wiek. Ekologiczne przesłanie jakie za sobą niesie i jej morał, nie pozostawiają czytelnikowi żadnych złudzeń co do tego, jak będzie wyglądać nasz świat, jeśli my - tytułowe Dziwolągi w porę się nie opamiętamy.

Książka do kupienia TUTAJ

"Mechanica. Przewodnik dla początkujących" Lance Balchin Wyd. Tektrurka

"Witajcie na Ziemi przyszłości.
Mimo ciągłych ostrzeżeń, środowisko zostało skażone do tego
stopnia, że wiele obszarów globu nie nadaje się do zamieszkania.
Dzikie zwierzęata wyginęły.
Z popiołów narodziło się nowe życie.
Życie, którego ludzkość nie będzie w stanie okiełznać.
Witajcie w świecie mechanusów."

Książka przedstawiająca futurystyczną wizję świata zwierząt. Na skutek katastrofy ekologicznej, która miała miejsce pod koniec XXII wieku, giną wszystkie znane nam zwierzęta. Na ratunek światu przychodzą naukowcy chcący odtworzyć wymarłe gatunki, które zaczynają jednak ewoluować. Musicie wiedzieć, że "Mechanica. Przewodnik dla początkujących", ze względu na niesamowite ilustracje natychmiast stała się HITEM w Australii. I to mnie w ogóle nie dziwi. Zdjęcia są  rewelacyjne i to właśnie one nas zachwyciły, bo jeśli chodzi o tekst, to szału nie ma. Generalnie według mnie nic on nie wnosi i jest najsłabszą stroną tej książki/albumu  (i jedyną).
Książkę polecam, ale tylko jeśli nadarzy się Wam okazja kupienia jej za niewielkie pieniądze. Bo za kwotę 50 zł. według mnie można dostać książki genialne zarówno ze względu na szatę graficzną jak i treść.

Książka do kupienia TUTAJ


„Gabinet anatomii” Kate Davies Wyd. Dwie Siostry

Bardzo efektowny album o ludzkim ciele, który dzięki wyjątkowej technice graficznej daje czytelnikowi możliwość poznania budowy i działania najważniejszych części ludzkiego organizmu. Każda z kolorowych ilustracji kryje w sobie aż trzy warstwy, które można obejrzeć przez kolorowe filtry dołączone do książki. Kolor czerwony odkrywa ludzki szkielet i kości, zielony – mięśnie, a niebieski – narządy wewnętrzne.
Książka to jednak nie tylko ilustracje. Składa się ona z 10 rozdziałów prezentujących poszczególne części ciała, narządy i układy. Każdy rozdział skrywa w sobie zwięzły opis danej części ciała obok którego, prócz wspomnianych wyżej kolorowych wielkoformatowych ilustracji, umieszczone są czarno-białe ilustracje przypominające dawne ryciny.
Pozycja bardzo, bardzo ciekawa. Z takich książek się nie wyrasta. Zainteresuje każdego, bez względu na wiek. Mój ciekawski siedmiolatek co i rusz wyciąga „lupkę” z kolorowymi filtrami i patrzy i patrzy i komentuje. Nas dorosłych wciągnął również dobry merytorycznie tekst. Informacje są krótkie i napisane w bardzo przystępny sposób. Książka z pewnością posłuży przez długie lata.
Jedyną wadą książki jest licha „lupka” i niebieski kolor filtra, przez który w porównaniu z pozostałymi dwoma kolorami znacznie gorzej wszystko widać. Nie mogę zrozumieć, dlaczego tego typu pomoce, załączniki wykonywane są z tektury, czyli materiału mało odpornego na działanie „czynników zewnętrznych” (czytaj ekspresyjne użytkowanie przez dzieci). O ile dorosły będzie się z nią obchodził delikatnie, to przedszkolak już niekoniecznie. Wiem to z autopsji. Książki które wracają z Maćkiem po wizycie w przedszkolu są delikatnie mówiąc nieco sfatygowane. Jeśli chodzi o cenę …… cóż. Tak wydana książka musi swoje kosztować, także uważam że cena jest jak najbardziej słuszna i uzasadniona.
Jak dla mnie – HIT !!!!!

Książka do kupienia TUTAJ

   Powyższy wpis, podobnie jak pozostałe, powstał pod osłoną nocy, także ................ nie powiem, napracowałam się przy nim. Jeśli  podobał Ci się, czy też okazał się przydatny, napisz mi o tym, polub, zostaw ślad w postaci komentarza. To dla mnie miłe, ważne i niezwykle motywujące.
           Jeśli uważasz, że jeszcze komuś może okazać się pomocny, nie wstydź
się – puść go dalej w eter.  
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego