Papugarnia 15-07-2017 - Maminy Galimatias

Maminy Galimatias
Przejdź do treści

Menu główne:

TU I TAM
    
W sobotę 08.07. przy ul. Lubelskiej 29 C w Olsztynie, została otwarta papugarnia, miejsce niezwykle kolorowe i egzotyczne.  
Pomysłodawcami są Pan Bartłomiej Gock-Rudzki oraz jego wspólnik Pan Wojciech Kempiński.
Zebrali oni ok. 50 papug które reprezentują 10 różnych gatunków pochodzących z egzotycznych zakątków naszego globu. Spotkać tu można między innymi dwie duże 3,5 letnie papugi ARY, które bezapelacyjnie królują nad pozostałymi mieszkańcami ptaszarni. Arek i Rita, bo o nich mowa, są imponujących rozmiarów  przez co bliższy kontakt z nimi możliwy jest w obecności opiekunów. Bez wątpienia onieśmielają swym rozmiarem. Oszałamiają barwą swych piór, bawią i śmieszą swą ptasią "gadką". Ku uciesz zwiedzających, a zwłaszcza dzieci, obie papugi potrafią wypowiedzieć kilka prostych słów, takie jak "Aro" (od imienia Arek) i "dobre" oraz kilka niecenzuralnych słów, których nie wypada mi cytować. Ale ich opiekunowie uczą je również innych, bardziej wyrafinowanych zwrotów i wyrażeń. Reszta ptaków to takie papuzie dzieciaki, wolą bawić się z gośćmi i zgromadzonymi dla nich zabawkami.
Przed wejściem wywieszona jest kolorowa "instrukcja" jak należy zachować się w papugarni.  Nie można wnosić własnego jedzenia, można natomiast, w cenie 2,50 zł. kupić kubeczek zawierający ptasie przysmaki, takie jak suszone owoce, pestki słonecznika i inne ziarna. Jeden kubeczek w zupełności wystarczy, aby zwabić do siebie papugę. Przed wejściem do głównego pomieszczenia, jak również po wyjściu z niego, należy zdezynfekować dłonie. Zaleca się, aby osoby chore i przeziębione, albo mające uczulenie na ptaki, zaopatrzyły się w maseczki ochronne na twarz. W środku znajdują się pracownice papugarni, które dbają o bezpieczeństwo zarówno swych podopiecznych, jak również osób zwiedzających ptaszarnię. Kolejną ważną rzeczą o której trzeba wiedzieć i pamiętać jest fakt, że papugi lubią spacerować sobie po porozrzucanej na ziemi korze. I o ile zielone amazonki (zdaje się że nigdy nie są najedzone) czyli papużki o zielonym ubarwieniem dobrze widoczne są na tle brązowego podłoża, o tyle kakadu różowe mające ubarwienie szare i lekko różowe już zdecydowanie mniej się na nim wyróżniają.

Jeśli chodzi o ceny biletów to kształtują się one następująco:
- bilet normalny – 18 zł.
- bilet ulgowy – 14 zł.
- oczywiście dostępne są również bilety rodzinne i grupowe można nabyć taniej w zależności od tego, ile osób chce wejść.

Jak się dowiedziałam od pracownic papugarni, już wkrótce powiększy się ona o dodatkowych 20 ptaków. W planach jest również dalszy rozwój obiektu, a mianowicie przygotowywany będzie taras zewnętrzny, dzięki któremu ptaki będą mogły bardziej rozprostować skrzydła i zaczerpnąć świeżego powietrza.
Pracownicy papugarni są mili, chętnie służą pomocą i równie chętnie odpowiadają na zadawane pytania (nie ukrywam, że sama trochę Panie pomęczyła). My wybraliśmy się tu ok. godz. 13:00. Prócz naszej trójki było sporo innych osób i to sprawiło, że było dosyć tłoczno i ciężko było zbliżyć się do konkretnego ptaka i swobodnie móc go nakarmić, przyjrzeć mu się naprawdę z bliska i go pogłaskać. Niektóre ptaki, choć przywykły już do ludzi, też były onieśmielone przybyłymi gośćmi i niechętnie opuszczały bezpieczne dla siebie miejsca. Niemniej jednak, gdy tylko część z przybyłych osób zaczęła stopniowo opuszczać pomieszczenie, papugi poczuły się bardziej swobodnie i komfortowo, do tego stopnia, że jedna z zielonych amazonek siadła na mój telefon akurat wtedy, gdy kręciła krótki filmik. Różowe kakadu spacerowały sobie swobodnie po ziemi, bawiąc się rozrzuconą korą i patyczkami oraz .................. sznurówkami. Dlatego też warto odczekać aż inni opuszczą pomieszczenie i zostać nieco dłużej, wówczas bliski kontakt z papugami jest gwarantowany.
Ze smutkiem stwierdziłam, że była dla nich mało interesującym okazem. Bez długich włosów, które  można skubać i za które można ciągnąć, bez sznurówek w butach (bo akurat tego dnia kolorowe trampki postanowiłam zamienić na sandały), bez biżuterii, którą podobnie z reszta jak okulary należy przed wejściem zdjąć. Ale bransoletki bardzo, ale to bardzo je przyciągały. Niestety i tego nie miała na sobie ;(

Zatem ….......... czy warto odwiedzić olsztyńską papugarnię? Pewnie że WARTO!!!!! Maciek, podobnie zresztą jak my, jest nią zachwycony. Uśmiech nie schodził z jego buzi, stale wyciągał ręce z kubeczkiem pełnym ziarenek, papugował Arka i zachęcał go do rozmów. Czy wrócimy tam jeszcze? Zdecydowanie tak!!!! I Was też zachęcamy do odwiedzin tego kolorowego miejsca.




   Powyższy wpis, podobnie jak pozostałe, powstał pod osłoną nocy, także ................ nie powiem, napracowałam się przy nim. Jeśli  podobał Ci się, czy też okazał się przydatny, napisz mi o tym, polub, zostaw ślad w postaci komentarza. To dla mnie miłe, ważne i niezwykle motywujące.
           Jeśli uważasz, że jeszcze komuś może okazać się pomocny, nie wstydź
się – puść go dalej w eter.  
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego