Stroje karnawałowe cz. 2 INDIANIN- 11-01-2018 - Maminy Galimatias

Maminy Galimatias
Przejdź do treści

Menu główne:

DIY

KARNAWAŁ czas zacząć !!!!!

A gdyby tak, zamiast kolejnego spidermana, na balu karnawałowym pojawił się np. Indianin wraz ze swym wiernym wierzchowcem  ????

Kostium wykonałam dawno, dawno temu, co widać po niewinnej twarzyczce mojego dziecięcia.  I jak dobrze pamiętam był to pierwszy kostium wykonany na bal karnawałowy Maćka. Cóż, jego mina mówi wszystko. Dodam jedynie, że mimo moich usilnych starań, efekt końcowy nie zadowolił mojego Klienta i na bal wybrał się w zupełnie innym kostiumie ;)  Żeby móc zrobić tych kilka nędznych fotek, musiałam mu obiecać, że dostanie jajko z niespodzianką, dlatego też na jego pucatej buzi na krótką chwilę zagościł uśmiech.  

A jak wykonać taki strój i co będzie potrzebne??
- spodnie i bluzka z dł. rękawem w kolorze beżowym, białym lub innym ;)
- skrawki filcu w różnych kolorach
- koszulka wykonana z lekkiego i w miarę cienkiego materiału, potrzebna do wykonania frędzli przy nogawkach i rękawach
- igła i nici w różnych kolorach.

Od razu podpowiadam. Nie musicie mieć koszulek we wszystkich kolorach tęczy, tym bardziej koszulek czy bluzek jednolitych. Jakoś trudno jest mi sobie wyobrazić, żeby w dziecięcej szafie królowały ubrania jednolite, pozbawione kolorowych prasowarek i wszelkich modnych emblematów.
 
Nasz sprawdzony patent w tego typu sytuacjach to przewrócenie takiej koszulki na lewą stronę i ewentualne naszycie konkretnego wzoru czy też motywu.

W przypadku stroju Indianina wystarczyło, że na przód bluzki naszyłam kawałek filcu w odpowiednim rozmiarze i kolorze, ozdabiając go następnie ścinkami kolorowego filcu, które akurat miałam pod ręką.

Gorzej było z pióropuszem. Jeśli dobrze pamiętam, dla usztywnienia każdego z piór użyłam brystolu, a każde z piórek przyszywałam do ozdobnej tasiemki. Jednak wiem z doświadczenia, że większość dzieci nie przepada za nakryciami głowy, także ten element garderoby możecie sobie darować.  




Żaden Indianin, również i ten, nie może obejść się bez swojego wierzchowca. Koń na patyku, bo o nim mowa wykonany został z tego co było pod ręką, a mianowicie użyłam:
- starych spodni typu dres
- skrawków czarnego i szarego filcu wykorzystanego na uszy i oczy
- czarnej, bawełnianej koszulki na grzywę konia
- kulki silikonowej albo jak kto woli puchu, który posłużył jako wypełnienie wierzchowca oraz
- kija, który można kupić w sklepach typu Praktiker tudzież inny market budowlany.

Szablon konia narysowałam odręcznie na dużej kartce, a następnie przeniosłam go na materiał. Zszyłam, wypchałam i rumak gotowy był do tego, aby móc przemierzać na nim stepy.  

UWAGA !!!!! Prezentowany na zdjęciach koń wyglądem przypomina osiołka, a to za sprawą swoich długich uszu. Już spieszę z wyjaśnieniami. Otóż konik dla potrzeb Jasełek zmienił się w osiołka. Wystarczyło, że zmieniłam mu uszy na nieco dłuższe i ta-dam !!!; ) Niestety, ale zdjęć konia z jego prawdziwymi uszami chyba nie mam).
Jak to się mówi? Upiekłam dwie pieczenie na jednym ogniu.

Oczywiście konia możecie kupić. Jego cena, w zależności od rasy i czystości krwi waha się od ok. 50 zł. do 150 zł. Można, ale po co przepłacać?
I wierzcie mi. Wykonanie takiego stroju oraz wierzchowca nie zajmie Wam więcej niż weekend.  


P.S.  
Jeśli planujecie wykonywać stroje dla swoich pociech, polecam zbieranie różnych kolorowych materiałów, kupowanie w sklepach typu "tani Armani" ubrań, które mogłyby zostać później przez Was wykorzystane. To, co trudniej jest wykonać samemu, warto kupić (ja tak robię bo szyć nie umiem). I tak kupiłam np. spodnie pirackie, pelerynę diabełka, włochaty kołnierz wykorzystany jako ogon kota itp.

Życzę miłej i owocnej zabawy. Mam nadzieję, ze złapiecie bakcyla i stroje karnawałowe będziecie wykonywać sami. POLECAM ;)

   Powyższy wpis, podobnie jak pozostałe, powstał pod osłoną nocy, także ................ nie powiem, napracowałam się przy nim. Jeśli  podobał Ci się, czy też okazał się przydatny, napisz mi o tym, polub, zostaw ślad w postaci komentarza. To dla mnie miłe, ważne i niezwykle motywujące.
           Jeśli uważasz, że jeszcze komuś może okazać się pomocny, nie wstydź
się – puść go dalej w eter.  
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego