W labiryncie cała - Maminy Galimatias

Maminy Galimatias
Przejdź do treści

Menu główne:

książki
           
Dzisiejszy wpis w całości poświęcę LABITYNTOM. Nie znam dziecka, które nie byłoby nimi  zafascynowane. A z czym Wam kojarzy się labirynt? Mnie z mniej lub bardziej skomplikowanym rysunkiem po którym czytelnik przesuwa ołówkiem z punktu oznaczonego jako „Start” do punktu oznaczonego jako „Meta”, tak by dotrzeć do celu bez utknięcia w ślepej uliczce.  To pierwsze i chyba jedyne skojarzenie, prawda?  I tu Was zaskoczę, bo

"Detektyw Pierre w labiryncie. Na tropie skradzionego Kamienia Chaosu" Hiro Kamigaki & IC4DESIGN
Wyd. Nasza Księgarnia

to zupełnie nie ta liga. To mega wypasiona łamigłówka, ambitna książka dzięki której czytelnik ćwiczy spostrzegawczość, refleks, musi wykazać się nie lada sprytem ale i cierpliwością aby osiągnąć zamierzony cel.

Tytułem wprowadzenia "powiem" tylko, że „Detektyw Pierre w labiryncie” to książka, która wyszła spod ręki Japońskich twórców i trzeba im przyznać, że wykonali kawał dobrej roboty. Nie chodzi tylko o to, że postarali się aby rysunki były świetne, zadbali też o jakość i styl, tworząc intrygującą fabułę, akcję i wspaniałych bohaterów. Nie mówiąc już o samych labiryntach, które cieszą oko i wzbudzają wśród dużych i małych niekłamany zachwyt. Całość prezentuje się naprawdę mega zjawiskowo. Jestem pewna, że nie tylko dzieci będą miały wielką frajdę z możliwości poznania tej fantastycznej książki. To wyśmienita zabawa również dla dorosłych i jestem pewna, że wielu z Was ulegnie urokowi tej niesamowitej publikacji.

Książka skradła serce Maćka, ale i nie tylko jego. Młody, na naszą prośbę, dostał ją w ubiegłym roku w prezencie urodzinowym i do tej pory bez wątpienia jest to jego ulubiona książka. Mało tego, labirynty w dalszym ciągu robią furorę wśród  kolegów w przedszkolu. Sama lubię przechodzić labirynty, odnajdywać przeróżne przedmioty czy też zwyczajnie ją oglądać. Bo samo patrzenie na te kolorowe, śmiesznie niewiarygodne i bardzo szczegółowe ilustracje, daje mnóstwo frajdy. Bawię się jak dziecko. Książka jest tak fajna, że podarowaliśmy ją już kilku chłopcom w ramach prezentów urodzinowych !!! (i bez wątpienia były to trafione prezenty). To gwarancja wielu godzin wspaniałej zabawy dla każdego, niezależnie od wieku i zainteresowań. Książkę – grę można "studiować" samemu albo w towarzystwie i tę opcję zdecydowanie bardziej POLECAM. Zdecydowanie więcej śmiechu, szczypta zdrowego ducha rywalizacji  i całe mnóstwo dziecięcej radości.

A teraz przejdę do meritum, a mianowicie przedstawię głównego bohatera.
Pierre to detektyw, ale detektyw niezwykły. Nie zaprzątają go błahe problemy, z jakimi boryka się policja, wręcz przeciwnie. Do akcji wkracza niezwykle rzadko, a to dlatego, że jest specjalistą od labiryntów. Kiedy tajemniczy złodziej Pan X, kradnie z muzeum przemieniający wszystko w labirynty kamień chaosu, Pierre wraz ze swą asystentką, Carmen, rzuca się za nim w pościg  i zaczyna działać. Rusza na ulice Opryża, aby przebrnąć przez labirynty, znaleźć ukryte w nich przedmioty a co najważniejsze dopaść nikczemnego Pana X i przywrócić tym samym spokój na ulicach miasta.  

Ale oczywiście Pierre nie poradzi sobie bez pomocy kogoś z zewnątrz tj. z poza książki. I tu na scenę wkracza nie kto inny, jak tylko czytelnik, który rzucony w sam środek akcji będzie musiał wykazać się spostrzegawczością, sprytem i cierpliwością, by osiągnąć zamierzony cel. I wierzcie mi, nie jest to wcale takie proste jak się wydaję.

Już od pierwszej strony Maciek był baaardzo podekscytowany. Najpierw wodził wzrokiem po malowniczych kartach książki, co i rusz wydając z siebie głośnie i niekontrolowane ochy i achy. Póżniej na zmianę to podskakiwał,niemal unosząc się nad książką, to z zaciętą miną błądził wzrokiem szukając sprytnie pochowanych w labiryntach złotych pucharów, skrzyń ze skarbami,  przeróżnych obiektów i postaci, czy też wykonując powierzone nam zadania.

U nas TOP 1. Z Pierrem szykuje się wspaniała i niezwykle intrygująca przygoda, która dostarczy Wam wielu niezapomnianych wrażeń i wciągnie Was na wiele, wiele godzin. Gorąco polecam!

Do kupienia TUTAJ
    
    
Jako że obiecałam, że dzisiejszy wpis w całości poświęcony będzie labiryntom, przedstawiam Wam książki-zadania, dwie pozycje, które obowiązkowo winny znaleźć się w biblioteczce każdego fana labiryntów.

Prawdziwe wyzwania – Labirynty.

Czyli  80 labiryntów, które należy pokonać na czas. W książce tej, labirynty zostały zestawione od tych najprostszych do tych najbardziej zagmatwanych i zakręconych. Na samym końcu znajdują się tak skomplikowane, że aż wprost korci, by zajrzeć do rozwiązania znajdującego się na końcu książki. W górnym rogu każdego labiryntu widnieje rekordowy czas. Warto próbować, nawet jeśli w wielu przypadkach nie jest łatwo go pokonać.
    

Do kupienia TUTAJ
    

Labirynty nie z tej ziemi. Thomas Flintham Wyd. Nasza Księgarnia

Okładka kolorowa, a wnętrze? No właśnie, wnętrze tak odmienne od okładki, że mimo wszystko nie można się od niego oderwać. W pierwszym momencie szok i zdziwienie, Gdzie kolory?? Chciałoby się krzyknąć. Ale im dalej w las, tym lepiej. Nagle okazuje się, że kolory wcale nie są tu potrzebne. Do labiryntu zazwyczaj dołączona jest historia, która tłumaczy dlaczego należy ten labirynt przejść. Świetny to pomysł, bo każdy „łowca przygód” może dopowiedzieć sobie przygodę do obrazka.
Mały czytelnik znajdzie się tu w nie byle jakim towarzystwie: z poszukiwaczem kosmicznych przygód Astropiotrkiem zwiedzi sąsiednie galaktyki (tak, tam też mają labirynty!) i pomoże Małemu Rycerzowi uratować króla przed okrutnym czarnoksiężnikiem.

 Nie ma co się rozwodzić nad tą "lekturą" . Pooglądajcie sobie obrazki, a sami przekonacie się, że w takich labiryntach fajnie jest się zgubić.

Do kupienia TUTAJ

   Powyższy wpis, podobnie jak pozostałe, powstał pod osłoną nocy, także ................ nie powiem, napracowałam się przy nim. Jeśli  podobał Ci się, czy też okazał się przydatny, napisz mi o tym, polub, zostaw ślad w postaci komentarza. To dla mnie miłe, ważne i niezwykle motywujące.
           Jeśli uważasz, że jeszcze komuś może okazać się pomocny, nie wstydź
się – puść go dalej w eter.  
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego